… Harlequin w krainie czarów …
pozostawiony niczym okręt bez żagli,
dryfuje przemierzając bezkresny ocean otchłani.
świat zatracił to co najcenniejsze, dlatego ciemność spowiła krajobraz,
wyuczonym, fałszywym uśmiechem, tysięcy marionetek,
pociąganych za sznurki przez ciągły brak priorytetów.
w teatrze lalek wciąż gra muzyka, w teatrze lalek przedstawienie trwa.
wymuszona grzeczność, fałszywe gesty, nawet płacz arlekina wywoła
pośród lalek zmasowaną litość i chęć wsparcia w potrzebie. Żałosne.
chory świat, namalowany kreską niekończącej się komedii kręci się dalej
przez kolejny akt nie zmuszając do myślenia ku uciesze marnej publiczności.
by dać rozrywkę, by zaspokoić żądze, gotowy pozwolić na tandetny chłam.
nikt z widowni nie zwrócił uwagi na białego królika w przedostatniej scenie,
który bez zbędnego afiszowania próbował wołać o pomoc.
ścieżka, którą poszedł była zawiła i wąska,
zdobiona skąpanymi we krwi cierniami róż,
jakby prowadziła do najgorszego koszmaru.
w oddali słabły już głosy marionetek i aplauz błaznów.
każdy krok niczym minione dni prowadził mnie do czegoś tak pięknego,
że na tym zgubionym świecie brakło słów które powiedzą to co czuje.
a w głowie miliony pytań nie dających spokoju, tak silnych,
że z każdą sekundą natarczywiej każą zawrócić, lecz jest już za późno
bym poddał się w połowie drogi, bym pozostawił bezbronnego królika
samemu sobie w samym środku tego psychodelicznego lasu.
wciąż zmierzam w kierunku tego światła,
które niepewnie przebija się przez moje życie.
światła tak jasnego, że rozpromieni me życie na zawsze.
wierze, że na końcu drogi odnajdę ją i powiem „tak” mojej Alicji.
Oto i kolejne dzieło, efekt myśli skłębionych w mojej głowie,
wywołanych tym co widzą one codziennie.
… Zamknij oczy …
W ten dzień Bóg obudził mnie ze snu spokojem powolnego lotu dziecięcego latawca. niekorzystny biometr beztroskiej przeszłości zniwelował cud narodzin z Ducha. W moich ramionach trzymałem ocalałe istnienie wyrwane prosto z bram potępienia. emanująca jak światło siła na nowo dała mi rozkaz do walki. Gdy zamknęła oczy pozostała przez chwilę w krótkiej niepewności. nie mogąc ich otworzyć chciałem by mój świat stał się dla Niej wszystkim co zobaczy. Delikatnie ujawniłem Jej mój horyzont nakreślony marzeniem. jak trzepot skrzydeł piskląt wydawało się niespokojne bicie serca które przytuliłem do siebie dając mu schronienie. Co czuję. " Zamknij oczy " 01:21 1 kwietnia 2009r. Mimo, że Prima Aprilis to wiersz całkiem na serio i oczywiście napisany nie bez pomocyArigatou gozaimasu
![]()
… Air …
Twe ślady, na rozgrzanym słońcem złotym piasku Unicestwiła, nadchodząca ze sztormem morska fala. Ten pościg za Tobą odebrał mi siły Z każdym krokiem wyrastał wyższy mur Dziś, nie pamiętam już Twojego śpiewu Umilkł już duet dwóch serc Twa dusza, poraniona mozaika krwawych łez Swym krzykiem, rozpaczliwie wołała mnie o pomoc Podążę nie zważając na cenę jaką przyjdzie mi zapłacić Nawet gdy świat miałby usłyszeć mój łabędzi krzyk Znów Twe ślady, na rozgrzanym słońcem złotym piasku Okryje lekko nadmorski wiatr W wieczności zapamiętam każdą Twą piosenkę Zawołasz mnie, moje imię jak odwieczną cenę za Twoje życie Nie znajdując mnie zabierze sztorm "Air" 22 marzec 00:11 Po prostu kolejny z moich wierszy
… Pocałunek deszczu …
Otwieram oczy, mój wzrok nie dostrzega nic ostrego to jednak niepewność, oplotła moje dłonie bluszczem chcę ruszyć się z miejsca, jak podest marmuru unieruchomiony pozostaje mi czekać na słoneczne dni ... Mój słuch zmylony przez miliony dźwięków, oszalałe istnienia zimnej obojętności, są tylko tłem dla bezkształtnej ręki Boga przecinającej horyzont jej ruch, dźwięk odzyskał gdy spotkał się z ziemią ... z nieładu wrażeń wynurza się spowity w deszczu krajobraz i wreszcie dostrzegam kogoś, lecz wciąż niewyraźnie paraliżuje moje zmysły, krwawą trucizną chciałbym tak odejść, czując na ustach pocałunek deszczu ... " Pocałunek deszczu " 5 stycznia 2009r. 22:25 Stosunkowo wcześnie napisany, powiedzmy, że tym wierszem chciałbym przywitać Nowy roczek. Przepraszam niecierpliwych, i pozdrawiam wytrwałych![]()
… Jedno pragnienie …
Dosięgnij swym marzeniem samego nieba Jak sokół, który w locie skrzydła rozpościera Wyskocz, wyskocz, zlękniony ptaku Gniazdo dłużej nie może chronić słabeusza Przełam, przełam, ten lęk, który śpi w twym sercu, od tamtej chwili. Nie miałeś na to wpływu, że płonąca błyskawica zbyt wcześnie przeszywała ich serca Na dnie twego umysłu ktoś ukrył potwora dlatego tak raniłeś. Ale teraz skrywana tajemnica chce wyjść na światło uśpione pragnienie woła o pomoc ... Uratuj, uratuj je mały książę niech w twym sercu na nowo zakwitnie róża jak podczas tych chwil, gdy samotny obserwowałeś zachody słońca ... " Jedno pragnienie " Jestem jak zwykle za wcześnie przed basenem. Siadam na drewnianej ławce w holu. Spoglądam w lustro. Gościu w lustrze wyraźnie prosi bym coś zrobił. Wyciągam zeszyt do technologii informatycznych z kieszeni kurtki. Biorę długopis do ręki. Piszę, słowa jak potok wychodzą ale końca nie mogę sklecić. Gwizdek , wejście na basen. Kilometr na basenie , w pospiechu suszę włosy. Z umytą głową lepiej się myśli, albo nie myśli się tylko poddaje temu wewnętrznemu impulsowi, który większość nazywa natchnieniem. Jest już koniec. Wracam do domu. Siadam przy komputerze i już każdy z Was wie co się dalej dzieje ... Żyję ... Pozdrawiam czytelników:):)
… Ty i ja …
Blisko tak Twoja twarz, uśmiech Twój i oczu blask Gdy czuje bicie serc onieśmielony nie mówię nic Ten zgodny rytm jest jak muzyka z najdawniejszych krain dawno wygasła, która odnalazła się na nowo w Nas Spoglądam często przed siebie, nie wiem czy wciąż za zakrętem będziesz ze mną, dlatego szukam odpowiedzi w Twoich oczach Wybacz, że mój błękit czasem tak zachłanny, odnajdując rozwiązanie tej zagadki pragnie więcej Ja jestem tylko człowiekiem, nikim więcej a jednak gdy jestem obok Ciebie łatwiej Ci jest być szczęśliwą, tak powiedziałaś i moje serce ożyło Nieczuły surowy kamień rozbity jednym westchnieniem. Teraz wiem kim dla mnie jesteś. Podaj mi dłoń, wierzę, że chcesz tak jak ja iść od dzisiaj razem ku naszej wspólnej przyszłości . Ty i ja . Wiersz napisany dokładnie w 7 minut. Chciałem by był prosty, by swoją prostotą opisał najpiękniejszą rzecz jaka przytrafia się ludziom ale żeby w żaden sposób nie szufladkował i nie nazywał relacji dwojga ludzi w tym wierszuDziękuje Ci
![]()
… Czego nie widzisz ? …
Powiedz mi co widzisz ? Widzę niebieskie niebo, lecą po nim ptaki Wzdłuż ulicy wytworne kamienice, na parterze sklepy Malowniczy park, dzieci się w nim wesoło bawią Eleganckich ludzi, spieszących z zakupami do domów. Chcesz wiedzieć co ja widzę ? Pochmurny widnokrąg, niebo znowu grzmi ze złości Odrapane, walące się ruiny, legowisko sprzedawców sumienia Jałowe pustkowie, sieroty płaczące za własną rodziną Zwykłych materialistów, bez miłości budują swój dom. To niemożliwe, nie ma tego wszystkiego. Zobacz czego nie widać. Zło się przebrało za dobro. Ale spójrz przed nami karuzela Widzę tylko okrąg ludzkiego cierpienia. Posłuchaj, jak słodko gra muzyka Nie mogę, u mnie pustka głucha. "Czego nie widzisz ?" 23 sierpnia 2008r. 03:21 Jak człowiek spać nie może to później rodzą się takie "chore wiersze". Po prostu postanowiłem troszkę inaczej spojrzeć na różne ludzkie spostrzeżenia odnośnie otaczającego ich świata. Stąd ta przeciwstawność. Kolejny wiersz niebawemPozdrawiam czytelników
![]()
” Mój własny Tytanic „
Z dala od życia płynie mój okręt,
niezatapialny Tytanic spełnienie marzeń.
Nieosiągalna utopia do której ciągle dążyłem
przez całe swe nudne życie , bez celu.
Sam sobie sterem, okrętem, nie powiem ?
bo On mnie prowadził przez wszystkie trudy
jednak reszta pasażerów to manekiny bez duszy.
Ile można z załogą dzielić wszystkie marzenia
a w swej prywatnej kajucie przez szybę wyczekiwać na cud ?
Czasami warto poczekać, w głębinach kryją się skarby o jakich nikt nigdy nie słyszał
tak cenne, że całą wieczność by je otworzyć
to mała cena dla kogoś tak cierpliwego jak ja.
Kapitan okrętu, Awatar mego życia wyciągnął z tej skrzyni puzzle.
Przedziwna układanka , mapa nieodgadniona , prawdziwa.
Bo z nich ułożyć wszak można jedynie to
co w twym sercu zmieniło ciemność dnia w światło.
Powiedział mi odkryj coś niezwykłego, bo wiem,
że coś się zmieniło i teraz częściej się śmiejesz,
już teraz tak rzadko rozpaczasz.
Zrobiłem tak jak mi doradził, gdyż sprawdzić chciałem
co jeszcze, pomogło mi oprócz Niego.
Nie mogłem nic dopasować, fragmenty tak niewyraźne,
że nie poznałem nikogo. Myślałem, że ktoś z załogi tak wielkie
uczynił zmiany, lecz głowiąc nad układanką w rozsypce wciąż myśli miałem.
Spytałem jak to możliwe, nie da się tego ułożyć.
Ten portret jest w twoim sercu choć jeszcze o tym nie wiesz,
pozwól mu się prowadzić, serce gdy krwawi zostawia ślady.
Wiedziony uczuć szlakiem odkryłem postać świetlistą.
Niska jak róży łodyżka, piękna jak kwiat, drobna jak kolce trzy,
którymi wtuliła swe ciało w me poranione serce.
Lecz ona go nie rozdarła. Jej dotyk uleczał dusze, koił zmysły,
słowa niosły spokój. Dopiero teraz odkryłem, że portret na puzzlach to Ona,
Anioł wysłany od Boga, żeby mnie uratować.
Nie potrafiłem zostawić okrętu życia,
spytałem: ” Czy jesteś gotowa na wszystko, byleby dziś zostać ze mną ? „
Skinęła lekko głową. To ta chwila. Śpij mój śnie. Została, na tonącym kolosie wraz ze mną.
W milczeniu Jej niemych pocałunków odkryłem co tak naprawdę znaczy kochać, a śmierć ? śmierć zazdrościła nam miłości.
„Mój własny Tytanic” Rozpoczety pewnego słonecznego dnia , skończony o 02:09 w nocy. To napewno jeden z tych wierszy który w metaforyczny sposób przedstawia moje życie i ludzi których spotkałem na mojej drodze
Bardzo dziękuje mojej przyjaciółce dzięki której powstało to dzieło, @—— Dziękuje
… Flagran …
Daj mi długopis, napiszę to co w głowie mam, wszystkie myśli zawrę w kilku słowach. Daj mi mikrofon, powiem to co w głębi duszy tkwi, każdy usłyszy. Daj mi pędzel, namaluje najpiękniejsze krajobrazy, które okiem niezbadane. Daj mi instrument, zagram najśliczniejszą pieśń, ukołyszę ludzkość. Daj mi marzenia, polecę do słońca, nie spopieli mych skrzydeł. Dzięki za te wszystkie rzeczy. Potrafię już pisać, mówić, malować, grać i marzyć. Umiem już wszystko i wszystko posiadam, lecz jakoś dziwnie czegoś mi brak, ... ach tak... Oddaj Mi Serce A Znów Zacznę Kochać ! Ten wiersz również bez daty a co. Tytuł zaczerpnięty z twórczości mojego przyjaciela Wojutapozdrawiam mam nadzieję, że się nie pogniewasz
![]()
” Przyjaciele ”
Świat wymykał mi się spod kontroli
twarz na której nigdy smutek nie zagościł
okryła się szlachetną purpurą smutku i rozpaczy
dlaczego ? co zrobiłem złego ?
pytania bez odpowiedzi czekały na moment
gdy niespodziewanie będą mogły atakować
lecz nie znalazły odpowiedniej chwili, przez przyjaciół
tych prawdziwych, którzy pozostali i mówili wciąż " Ja jestem ",
" gdybyś czegoś potrzebował to jesteśmy obok "
chyba wtedy zrozumiałem tak naprawdę, jaki sens cierpienia
które spadną na człowieka wraz z całym nieszczęściem
i jak wielka jest ta siła co człowieka dźwiga
Niestety przy tym wierszu nie mam ani daty ani godziny , zapewne sklecony
z potrzeb mojej chorej mani wylewania na papier wszystkiego co czuje
temat jakże piękny. Przyjaciele, osoby, postawione na naszej drodze
po to by mieć z kim dzielić swoje sukcesy jak i porażki.
Dla wszystkich moich przyjaciół