” Mój własny Tytanic “
Z dala od życia płynie mój okręt,
niezatapialny Tytanic spełnienie marzeń.
Nieosiągalna utopia do której ciągle dążyłem
przez całe swe nudne życie , bez celu.
Sam sobie sterem, okrętem, nie powiem ?
bo On mnie prowadził przez wszystkie trudy
jednak reszta pasażerów to manekiny bez duszy.
Ile można z załogą dzielić wszystkie marzenia
a w swej prywatnej kajucie przez szybę wyczekiwać na cud ?
Czasami warto poczekać, w głębinach kryją się skarby o jakich nikt nigdy nie słyszał
tak cenne, że całą wieczność by je otworzyć
to mała cena dla kogoś tak cierpliwego jak ja.
Kapitan okrętu, Awatar mego życia wyciągnął z tej skrzyni puzzle.
Przedziwna układanka , mapa nieodgadniona , prawdziwa.
Bo z nich ułożyć wszak można jedynie to
co w twym sercu zmieniło ciemność dnia w światło.
Powiedział mi odkryj coś niezwykłego, bo wiem,
że coś się zmieniło i teraz częściej się śmiejesz,
już teraz tak rzadko rozpaczasz.
Zrobiłem tak jak mi doradził, gdyż sprawdzić chciałem
co jeszcze, pomogło mi oprócz Niego.
Nie mogłem nic dopasować, fragmenty tak niewyraźne,
że nie poznałem nikogo. Myślałem, że ktoś z załogi tak wielkie
uczynił zmiany, lecz głowiąc nad układanką w rozsypce wciąż myśli miałem.
Spytałem jak to możliwe, nie da się tego ułożyć.
Ten portret jest w twoim sercu choć jeszcze o tym nie wiesz,
pozwól mu się prowadzić, serce gdy krwawi zostawia ślady.
Wiedziony uczuć szlakiem odkryłem postać świetlistą.
Niska jak róży łodyżka, piękna jak kwiat, drobna jak kolce trzy,
którymi wtuliła swe ciało w me poranione serce.
Lecz ona go nie rozdarła. Jej dotyk uleczał dusze, koił zmysły,
słowa niosły spokój. Dopiero teraz odkryłem, że portret na puzzlach to Ona,
Anioł wysłany od Boga, żeby mnie uratować.
Nie potrafiłem zostawić okrętu życia,
spytałem: ” Czy jesteś gotowa na wszystko, byleby dziś zostać ze mną ? “
Skinęła lekko głową. To ta chwila. Śpij mój śnie. Została, na tonącym kolosie wraz ze mną.
W milczeniu Jej niemych pocałunków odkryłem co tak naprawdę znaczy kochać, a śmierć ? śmierć zazdrościła nam miłości.
“Mój własny Tytanic” Rozpoczety pewnego słonecznego dnia , skończony o 02:09 w nocy. To napewno jeden z tych wierszy który w metaforyczny sposób przedstawia moje życie i ludzi których spotkałem na mojej drodze
Bardzo dziękuje mojej przyjaciółce dzięki której powstało to dzieło, @—— Dziękuje
Ultrafiolet powiedział
Październik 10, 2008 @ 11:48 am
Wiersz jest zachwycający, wyjątkowy i w ogóle no cóż mam ci jeszcze napisać? ;]
I ten pamiętny dzień :]
Przecież wiesz
graupka powiedział
Październik 14, 2008 @ 8:17 pm
wzruszyłam sie, czytając ten wiersz, a zaznaczam,że nie przychodzi mi to łatwo…masz chłopaku talent…ponoć wzruszanie ludzi, to marzenie poetów…masz Dar…