… Pocałunek deszczu …

Styczeń 5, 2009 at 9:26 pm (NIEuwierszowanie)

Otwieram oczy, mój wzrok nie dostrzega nic ostrego
to jednak niepewność, oplotła moje dłonie bluszczem
chcę ruszyć się z miejsca, jak podest marmuru unieruchomiony
pozostaje mi czekać na słoneczne dni ...

Mój słuch zmylony przez miliony dźwięków,
oszalałe istnienia zimnej obojętności, są tylko tłem
dla bezkształtnej ręki Boga przecinającej horyzont
jej ruch, dźwięk odzyskał gdy spotkał się z ziemią ... 

z nieładu wrażeń wynurza się spowity w deszczu krajobraz
i wreszcie dostrzegam kogoś, lecz wciąż niewyraźnie
paraliżuje moje zmysły, krwawą trucizną
chciałbym tak odejść, czując na ustach pocałunek deszczu ... 

" Pocałunek deszczu " 5 stycznia 2009r. 22:25
Stosunkowo wcześnie napisany, powiedzmy,
że tym wierszem chciałbym przywitać Nowy roczek.
Przepraszam niecierpliwych, i pozdrawiam wytrwałych :) 

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.